Peter Gabriel pracuje nad wydaniem nowej płyty. To takie zdanie, które jest prawdziwe niezależnie kiedy się je wypowie. Mistrz wydaje płyty regularnie, ale takie "swoje", "prawdziwe", sygnowane firmą "Peter Gabriel", bez żadnych "friendsów", czy "special projectów", powstają jednak bardzo długo. Najnowsza ma roboczy tytuł I/O i prace nad nią trwają od 7 lat. Nie wiemy co na niej będzie. Nie wiemy czego się spodziewać. Poprzednia, UP, powstawała 10 lat i wciąż brzmi dobrze, wciąż brzmi świeżo. Wciąż pod wieloma względami imponuje.
Peter Gabriel to nie tylko muzyka. U niego, jak u mało kogo, muzyka wynika z treści, które chce przekazać. "Treści", to też złe słowo. Bardziej "tematy", które porusza, zaznacza, zostawia po sobie. W 1973 śpiewał "Can you tell me where my country lies?(...) It lies with me! -cried the queen of maybe. For her marchendise he traded in his prize", a w 13 lat później tworzy już SO - dla wielu płyta - główny kandydat do zabrania na bezludną wyspę.
Tworzy piosenkę do poezji Anne Saxton - "Mercy Street", utwór, który rysuje nam liryczne możliwości twórcy; zmieszcza na tej samej płycie znane każdemu, kto wie co to MTV "Don't Give Up", a także Najpiękniejszą Piosenkę o Miłości - "In Your Eyes". Płyta pomogła mu w komforcie pracy nad dalszą muzyką, bo zawierała też "Sledgehammera", dzięki któremu zarobił dużo pieniążków. "Sledgehammer" - hicior pierwsza klasa - wciąż brzmi świetnie. Nie zestarzał się, i ani przez chwile nie brzmiał obciachowo.
W US była cudowna kontynuacja świetnej formy Mistrza - płyta równie genialna co SO - zaczynamy błaganiem o bliskość - wołanie rzewne, a bardzo piękne - "Come, Talk to Me", po nim niemniej piękne credo w "Love, to Be Loved ", a na drodze do "rzeczywistości powstającej między dwojgiem ludzi, która się tworzy, gdy są tak złączeni, że nie sposób ich rozdzielić", czyli do "Secret World", stoi "Diggin in the Dirt" - "największy" utwór Petera - mocny i uparty, ciężki puls do fraz "Something in me, dark and sticky", wybuch: "This time you've come to far! I told you! Don't talk back, just drive the car! Shut your mouth! I know what you are..." - Peter mówi o relacjach - to jest bardzo osobisty utwór. On nigdy się tego nie bał. "I'm diggin in the dirt, to find the places I've got hurt" śpiewa w trzeciej części tego utworu - spokojniejszej, refleksyjnej - ale utwór powraca do pulsu. Ten kawałek, wydany na koncertówce "Secret World Live" to majstersztyk jakich naprawdę ze świecą szukać - beat z sekwencera wzmocniony bębnami Manu Katche i ten oszałamiający moog Levina - słyszymy mocno bijące ludzkie serce.
Peter Gabriel jest twórcą genialnym, absolutnym idolem, traktowanym jako guru w całym muzycznym i niemuzycznym świecie. O jego dziełach można pisać ... dzieła. Zaczynając od krótkich rozpraw i recenzyjek, poprzez mocno zakotwiczone w psycho egzystencjalnych pomyjach wprawki, a skończywszy na opaśnych i dogłębnie rzetelnych pracach krytycznych. Jego muzyka - jak zawsze na czasie - nowoczesna brzmieniowo, tekstowo, aktualna w swojej formie, i trudna i przyjemna, traumatyczna i rozluźniająca jednocześnie - dla jednych jest porywająca dla innych nostalgiczna i nademocjonalna. Podobnie jest w przypadku dopracowanej produkcyjnie do bólu płyty UP wydanej w 2002 roku. Jako, że na I/O czekamy, to sięgnijmy do owego UP.
Side A
DARKNESS - strach, ciemność, zagrożenie i depresja - potwory są w nas i są blisko - tęsknota za światem idyllicznych marzeń baśniowego błogostanu - nie marzeń dziecięcych - to raczej wyraz naszej wewnętrznie skonfliktowanej samoświadomości krzyczącej o pomoc - Gabriel się nie starzeje, porażający brzmieniowo niemal demoniczny, niosący grozę początek płyty i wspaniały rozpoznawalny subtelny wokal mistrza podparty klasycznym keybordowym pianem.
GROWING UP - nie wiem czy te bity wymyśla Gabriel czy Manu Katche, ale obaj wiedzą jak robić muzykę nowocześnie - Gabriel bawi się elektroniką od wielu lat i choć nie tworzy lans trendów, z pewnością rozsądnie poszerza przestrzeń swojego stylu, przekonując do siebie młodych wyznawców - choć znajdą się też fajni twierdzący że Gabriel spełnił się i wyczerpał na utworze Solsbury Hill a King Crimson apogeum swojego kunsztu rozwinęło i zamknęło w 21st Century Schizoid Man ...
SKY BLUE - wytchnienie - duchowy miraż - tęsknota i list z wygnania - kolejna ilustracja do tolkienowskiej baśni.
NO WAY OUT - każdy meloamator wie jak trudno ułożyć dobrą piosenkę, chwytliwą melodię, dopasować niebanalny tekst - no way out to kolejny nostalgiczny motyw w rozpoznawalnej stylistyce Gabriela - niczym nie wyróżniający się, ale idealnie wpasowujący się w kontekst płyty, i to nie tylko tekstowo, ale brzmieniowo i produkcyjnie - dość wolny utwór, który ciężko zaaranżować i wyprodukować nie przesadzając z doborem środków - idealnie umieszczony między sky blue i I grieve.
I GRIEVE - bridge, przejście, smutek - nadzieja, żal - pozytywne myślenie, płacz - działanie, wyciskacz łez dla wszystkich którzy coś stracili bądź tracą, tąpnięcie emocji pośród gabrielowej głębi
Po skończeniu można by odwrócić śmiało płytę analogową, pójść siusiu i szybko wrócić do słuchania drugiej strony
Side B
THE BARRY WILLIAMS SHOW - taki trochę unowocześniony i niestety wydłużony Kiss the Frog (włącznie z końcowym skandowaniem come on down), jakżeż ten Tony Levin gra na tym basie, i jakżeż trafionych brzmień używa, jakżeż genialnie zaprogramowany jest cały groove i perfekcyjne wykorzystanie syntezatorów.
MY HEAD SOUNDS LIKE THAT - Trudno w ogóle opisać, co dzieje się w zakamarkach ciszy tego albumu, może to już kwestia osłuchania się, przyzwyczajenia do wielości środków dźwiękotwórczych - a jednocześnie nie czuć tu natłoku barw i gęstości brzmień - pogrążam się w przestrzeni czekając na ... krzyk, moment szoku, przychodzący i odchodzący ... co odrzucisz, a co przyjmiesz.
MORE THEN THIS - ten moment musiał przyjść, punkt kulminacyjny, odprężający i wyciskający ciary, przebój
Side C
SIGNAL TO NOISE - żeby nie było za dobrze, skopię teraz geniuszowi dupę - utwór zaaranżowany znakomicie, utwór wielki, ale moim zdaniem świadczący niejako o pewnej ckliwej manierze w którą Gabriel czasem popada - klimaty ziemi w swej dramatyczno patetycznej odsłonie - wspaniały i nieodżałowany wokal Nusrata Fateha - tu akurat nie pomaga, lecz mym zdaniem drastycznie przeszkadza - utwór długi i niepotrzebnie wydłużający płytę, utwór wielki ale odchodzący od klimatu mega strzałów tego artysty. Gabriel to przecież wyluzowany optymista - z tylko nieznaczną nutką pesymizmu.
Side B - ciąg dalszy
THE DROP - piękna kompozycja a'la "Father, Son" z OVO pod niezwykły przepełniony ciepłem i nostalgią bajkowy wokal Gabriela z akompaniamentem fortepianu - moim zdaniem właściwy koniec płyty, genialna miniatura muzyczna, która powininna znaleźć się po More Than This, utwór kończący doskonałą płytę okraszoną inspirującą wyobraźnię greyskalową wkładką.
PODSUMOWANIE - album dopracowany brzmieniowo, tekstowo, kompozycyjnie - album osobisty i nostalgiczny w przesłaniu - wręcz smutny, jeszcze bardziej pogrążony w emocjach niż baśniowy OVO. Odniosłem wrażenie, że uciekła gdzieś Gabrielowi radość i lekkość bijąca z płyt So i Us, płyt także przecież osobistych i pełnych wyrazu liryczno-brzmieniowego. Być może epoka się zmieniła, być może Peter posunął się w latach? Mam nadzieję że oczekiwany przez wszystkich nowy album połączy starą nośność kompozycyjną z lekkością i świeżością solidnego brzmienia i sprawi że odprężymy się zagłębieni w przestworzach muzycznego uniwersum bez konieczności zażywania psychotropów.
---
Miłosz Matiaszuk i Grzegorz Tomasz Osada
28.09.2009 11:15
4
UP
skomentuj
skomentuj
Komentarze do notki4 |Zgłoś nadużycie
-
Miłosz
-
@dawrweszte
Muzyka Petera do Ostatniego Kuszenia przewyższa powielokroć jakościowo dzieło Scorsese. Kocham tę płytę i wracam do niej bardzo często. Scotta Walkera obczaję po pracy. Dzięki.
Pozdro
-
Peter Gabriel
Muzyka Petera kojarzy mi się bardzo mocno z czasami w których się z nią pierwszy raz zderzyłem.
Gabriel to lato, słońce, spanie na balkonie i sesja. Wszystkie płyty jakie usłyszałem w tym czasie mocno przywodzą mi na pamięć nie tylko chwile, ale i ludzi z którymi wręcz z uwielbieniem oddawałem się słuchaniu.
Peter Gabriel to bardzo ważny artysta i jako początkujący "znawca" muzyki zapytałem mego guru w pewnej chwili: "Czy Peter Gabriel sobie od tak śpiewa o tych rzeczach, czy też jest w tym jakieś przesłanie?"
Guru spojrzał wtedy w przestrzeń, jakby szukając odpowiedzi na tak oczywiste pytanie, po czym przejrzawszy że nie ma podstępu w tym pytaniu odpowiedział:Chodzi o przesłanie".
Po prostu epicki moment.
-
@ShineOn
Ja się zastanawiam wciąż nad inną kwestią. mój guru kiedyś powiedział, że Amused to Death jest lepsze niż płyty PF bez Watersa. Mówił też, że Trick of the Tail jest lepsze niż Jedynka i Dwójka Petera. O ile z tym drugim się zgadzam, o tyle ja wciąż bardziej od Amused To Death lubię The Division Bell i nic na to nie poradzę. Wniosek? Nie zawsze trzeba się zgadzać z guru, a on i tak guru może pozostać :)
Widzę, że pierwszy koment po założeniu bloga u mnie, bardzo mi miło. Zachęcam do pisania.
Ostatnie notki
-
Raising Sand
Jedynymi kategoriami nagród Grammy, które śledzę pilnie od lat, są bluegrass / country / contemporary...
17.02.2012 14:34 0 -
Więcej Jedności
Odpowiedzią na całą obecną zawieruchę w Europie ma być pogłębienie tego, co oni nazywają jednością - unity , od...
01.12.2011 13:07 0 -
Introdukcja do Jedności
Tyle się ostatnio porobiło w tej naszej Unii, że nie sposób ogarnąć wszystkich wątków. Kryzys kryzys...
01.12.2011 11:51 0
Moje ostatnie komentarze
-
... z przytupem, to fakt.
04.04.2012 11:34
-
"Sikorski dał pokaz autorytetu, siły osobowości i charyzmy." Tak. I jeszcze wizjonerstwa i...
02.12.2011 10:32
-
Dopierom zajrzał. Poważnie mam wracać?
28.09.2011 15:47
-
Cześć. Pomyślałem, że się zamelduję. Chyba wracam do blogowania. ...
24.08.2011 15:00
-
Śmiecisz, nic więcej.
20.05.2011 14:55
Aktywne dyskusje
-
Tekst pisowski
komentarze: 1ostatnio: MARCIN HORAŁA
-
Dajmy szansę tym Świętom
komentarze: 4ostatnio: MIŁOSZ MATIASZUK
-
O Mundialu - za pięć dwunasta
komentarze: 8ostatnio: MIŁOSZ MATIASZUK
-
Radość nad wertepem - Niemcy bez Baalaka
komentarze: 11ostatnio: MIŁOSZ MATIASZUK
-
Premiership po południu - dla wytrwałych
komentarze: 17ostatnio: ZEBE
Archiwum postów
| « | Maj 2012 | |||||
| Pn | Wt | Śr | Cz | Pt | So | Nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Moje tagi
Ulubione blogi i lubczasopisma
- Anna 573 11563
- Boanerges 460 2390
- dawrweszte 227 2170
- giz 3miasto 387 22025
- michal rachon 78 230
- Zebe 1191 10724



ps. Offtopic, skoro interesujesz się muzyką, to zerknij na to:
http://www.youtube.com/watch?v=GYyOkQUyJZM
Scott Walker to koleś, który zaczynał w latach 60tych od zwykłego rock and rolla, a w 2006 nagrał płytę, która zaskoczyła wszystkich. Szok, ale fenomanalna rzecz. pzdr